Perfekcyjnie
-recenzja filmu Great Gatsby
4/10
W jednej z pierwszych scen, wraz z narratorem i bohaterem
filmu-Nickiem Carraway’em (Tobey Maguire)
oraz innymi przypadkowymi ludźmi z NYC znajdujemy się na imprezie
wszechczasów, na której nasze pragnienia zdają się być zaspokajane w momencie
narodzin. Biletów nie sprawdzają, alkohol jest, przystawki są, rozrywka jest,
piękni ludzie też. Sponsorem, reżyserem i producentem całego wydarzenia zdaje
się być Jay Gatsby (Leonardo Dicaprio). Powstrzymać swoją ciekawość przed
poznaniem tego samoustawionego boga mogą nieliczni. Dar wglądu w jego oblicze
otrzymuje jedynie Nick.
Baz Luhrmann, reżyser, z powieści F. Scotta Fitzgeralda zrobił historię miłosną, a z Jaya Gatsbyego nieposkromionego romantyka, który zrobi wszystko, wszystko, tylko co?
Romantyk pragnie wszystkiego i to wszystkiego naraz.
Nie zadowala go nic co nie byłoby perfekcyjne, podniecają go jedynie idee
absolutne i samozadowolenie z tego że jest taki bezkompromisowy. Ze względów
technicznych nie znajduje tego czego szuka i ginie śmiercią tragiczną.
Film jest krytyką postawy romantycznej, krytyką mdłą
i niekonstruktywną. Po co mówić, że ktoś robi coś źle skoro nie masz pomysłu
jak można zrobić to lepiej? W tym przypadku od samego mówienia nie robi się
lepiej.
Gatsby jest charakterem z którym łatwo utożsamić się
połowicznie. Każdy umysł gdy marzy, marzy utopijnie, o stanie bycia który byłby
conajmniej miłosnym połączeniem z energią słoneczną, połączeniem odpornym na
wtorek, środę, na to że pada i z oczu ciekną łzy. Każdy umysł doświadcza też
nieusatysfakcjonownia ze względu na brak tego o czym marzy, ze względu na to,
że wtorek i środa jednak przychodzą i siłą rzeczy trzeba oddać się [formom
skończonym]. Tendencje idealizujące nie są ze swej natury i z definicji
śmiercionośne. Autodestrukcyjne może być co najwyżej oddawanie się władzy
wyobraźni bez wyczucia, więcej i dłużej i mocniej. Jak mówi stara indiańska
maksyma „Jak koń zdechł, to trzeba z niego zsiąść” Gatsby zsiąść nie zamierza.
Kupuje, kupuje ciągle więcej, nie może realizować
się w świecie uczuciowym, więc realizuje się w świecie materialnym. Czym jest
świat materialny? Świat materialny Albert Einstein rozumiał jako niską energię
„To co nazywamy materią jest energią, której wibracja została spowolniona, do
poziomu odbieranego przez zmysły. Nie ma materii”. Przedmioty są zatem
spowolnioną energią, jak wydedukował Einstein, a
uczucia, jak każdemu z nas zdarza się doświadczać, energią wysoką.
Wszystkie kroki, które podejmuje Gatsby są niejako w
intencji Daisy, jest zafiksowany na jej punkcie. Traktuje ją jak coś co nie
podlega zmianie, jakby jej cechy były wyryte w skale. Nie dopuszcz do siebie
możliwości, że może nie kochać go absolutnie, że mogła raz kochać kogoś innego.
Jakby perfekcja miała być tożsama ze stabilnym szczęściem. Jakby godzenie się
na coś mniej niż 100% było ubóstwem wyobraźni, czynieniem z niej niewłaściwego
użytku. Ubytki na rynku finansowym okay, ale w miłości y y. O ile może
skontrolować i opanować załamania giełdy, a raczej swój stan psychiczny w tym
czasie, nie chce być zmuszony do koordynowania siebie podczas wątpień Daisy.
I teraz lecą napisy i film się kończy.
Nie czytałam książki, ale nie wierzę że krytyka
przeprowadzona w książce jest równie mało konstruktywna, że aż tak bardzo
brakuje jakiegoś alternatywnego bohatera, jakiegoś innego stylu życia. Nick. W
filmie jest on jedynie nieciekawym pilnym studentem Yale, biografem i cieniem
głównego bohatera. Może chociaż w książce gra jakieś bardziej żywe, mniej
perfekcyjne melodie? Żyje wedle mobilności swoich emocji i sił, a nie wedle
premedytowanych intencji? Zamiast patrzyć w przyszłość, patrzy przed nogi, inspiracje
czerpie z życia a nie z planów, a plany tworzy na bierząco, pogodzony z tym, że
świat nie jest absolutną jednią, że nolens wolens, jest tu 32 tys. gatunków ryb
i 600 gatunków serów?
Technicznie Wielki Gatsby to majsterszyk, dobry do
nauki dla studentów szkół filmowych i dla tych którzy lubią, gdy w filmie „coś
się dzieje”.
Agnieszka Flisowska